bielsko.info - świeże spojrzenie na miasto

Reklama

Wiadomości

  • 11 marca 2022
  • 15 marca 2022
  • wyświetleń: 11462

Wiktoria z synem uciekła z płonącego Charkowa. Trafiła do Bielska-Białej

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Solidarni z Ukrainą" podaj

Wiktoria wraz z synkiem Miszą w ostatniej chwili uciekli z oblężonego przez wojska rosyjskie Charkowa. Młoda kobieta trafiła do Bielska-Białej, gdzie pod swój dach przyjął ją nasz redakcyjny kolega. Wiktoria opowiedziała historię swojego życia i zgodziła się, aby opublikować ją na łamach naszego portalu.

victoria
7-letni Misza i jego mama Wiktoria · fot. bielsko.info


Dzień jak co dzień



Charków, 23 lutego 2022 roku. 34-letnia Wiktoria jak każdego dnia obudziła się po godzinie 6.00 w swoim mieszkaniu przy ulicy Saltivskiej. Przygotowała śniadanie dla swojego 7-letniego synka Miszy i odprowadziła chłopca do pobliskiej szkoły. Później zrobiła zakupy, przygotowała obiad i odebrała pierwszaka po lekcjach. Gdy Misza odrobił lekcję, zabrał się za swoje ulubione zajęcie - lepienie z plasteliny.

plastelina
Plastelinowe dzieła Miszy · fot. archiwum prywatne


- Już od czwartego roku życia Misza lepi z plasteliny. I idzie mu bardzo dobrze. Nawet wychowawczyni powiedziała, że syn ma do tego talent i powinien go rozwijać - mówi Wiktoria. Mama Miszy nie kupuje już plasteliny w sklepie. Zamawia ją kilogramami przez internet. W lutym chłopiec skupił się na tworzeniu kolejnych figurek postaci z bajek. Z plasteliny wykonał też sylwetkę ukraińskiego żołnierza.

wiktoria i misza
Misza i jego plastelinowy żołnierz · fot. archiwum prywatne


Po zabawie z plasteliną Wiktoria położyła syna do łóżka. Sama nie poszła spać. Czuła, że nadchodzi wojna. Spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i dokumenty do dwóch niewielkich plecaków i położyła się do łóżka.

Bohater Giennadij



W Ukrainie wybuchła wojna. Ale nie ta, którą obserwuje teraz cały świat, tylko walka o Donbas. W 2014 roku, gdy prorosyjskie bojówki zaatakowały wschód kraju, Siły Zbrojne Ukrainy rozpoczęły akcję, którą określiły mianem „operacji antyterrorystycznej” (ATO). Od tamtej pory wymiana ognia między Ukraińcami a prorosyjskimi separatystami trwa każdego dnia.

Jednym z ukraińskich żołnierzy, który walczył na linii frontu był Giennadij - mąż Wiktorii i tata Miszy. Młody mężczyzna służył w 54. brygadzie zmechanizowanej. Jednostka prowadziła działania w rejonie Ługańska.

wiktoria i misza
Giennadij, Wiktoria i ich syn Misza · fot. archiwum prywatne


W trakcie ostrzału 27-letni mężczyzna został ranny w głowę. Niestety poważna operacja nie powiodła się. 1 lutego 2017 roku Giennadij zmarł w szpitalu. Pogrzeb odbył się cztery dni później. Mężczyzna spoczął na Alei Chwały cmentarza w Charkowie.

Wiktora wiedziała, że musi być silna. Musi przetrwać trudny czas. Musi to zrobić dla Miszy.

wiktoria i misza
Misza z mamą na grobie taty, który spoczął w charkowskiej Alei Chwały · fot. archiwum prywatne


A więc wojna



24 lutego o godzinie 4.00 rano Wiktorię wyrwał z łóżka głośny huk. Cały blok zadrżał. Wiktoria postanowiła zadzwonić do swoich znajomych z innych części Ukrainy. Wszyscy zgodnie potwierdzali, że u nich też słuchać niepokojące wybuchy. Wiktoria skontaktowała się też z sąsiadką, która kilkanaście lat temu opuściła Gruzję, gdy wojska rosyjskie zaatakowały tereny Osetii Południowej. - Wiktoria to jest wojna! - Gruzinka rozwiała wszelkie wątpliwości 34-letniej kobiety.

Później nie było już czasu na myślenie. Wiktoria obudziła syna, zabrała spakowane wieczorem plecaki i uciekła z mieszkania do swoich teściów, którzy mieszkają niedaleko, w domu jednorodzinnym. Budynek posiada piwnicę i tam właśnie skryła się 34-latka ze swoim Miszą.

Przez siedem dni nasłuchiwali, jak wojska rosyjskie ostrzeliwują Charków. Słychać było ataki rakietowe i bombardowania z powietrza. Misza był spokojny. Z plasteliny lepił nawet w domowym schronie.

wiktoria i misza
Misza w piwnicy dziadków · fot. archiwum prywatne


Ucieczka z płonącego miasta



3 marca Wiktora zrozumiała, że ma ostatnią szansę na ucieczkę z oblężonego miasta. Poprosiła teścia, żeby zawiózł ją i syna na dworzec. Towarzyszyła jej także koleżanka Tonia, która ze swoimi dwoma synami także postanowiła ewakuować się z Charkowa.

Na peronie czekał już tłum ludzi, którzy za wszelką cenę chcieli dostać się do podstawionych wagonów. - Okazałam ukraińskiemu żołnierzowi legitymację, która potwierdza, że mam status wdowy po ukraińskim żołnierzu - mówi 34-latka. Dokument zadziałał. Żołnierz pomógł Wiktorii i Miszy wejść do przepełnionego do granicy możliwości pociągu do Lwowa.

charków
peron w Charkowie · fot. NEXTA


Podróż w skrajnie trudnych warunkach trwała 24 godziny. Po przyjeździe do Lwowa Wiktoria wraz synkiem przenocowała u koleżanki. Następnego dnia udała się na granicę. Po kilku godzinach oczekiwania w kolejce była już w Polsce.

Przystanek Bielsko-Biała



Wiktorii i Toni na granicy pomogli "kurierzy" z Bielska-Białej, którzy przewieźli obie kobiety z dziećmi do naszego miasta. Całą akcję koordynowała Grażyna Staniszewska. Wiktora wraz z synkiem zamieszkała w Komorowicach u naszego redakcyjnego kolegi. Jej koleżankę Tonię pod swój dach przygarnęła rodzina z Hecznarowic.

Pierwsze godziny dla obu stron były trudne. Wiktoria przeżywała rozłąkę ze swoją ukraińską towarzyszką. Do tego dochodziła bariera językowa - gospodarze nie mieli wcześniej do czynienia z językiem ukraińskim, a Wiktoria nie mówi po angielsku. W ruch poszedł elektroniczny tłumacz, jednak z każdą chwilą obie strony dogadywały się coraz lepiej, a komórka ze słownikiem nie była już potrzebna.

wiktoria i misza
Wiktoria, Misza i kot Gerda już w Bielsku-Białej · fot. archiwum prywatne


Wiktora szybko złapała dobry kontakt z gospodarzami. Dzięki życzliwości wielu osób Ukrainka i jej syn otrzymali ubrania i kosmetyki. Misza nie musiał też długo czekać na plastelinę. Zaledwie pięć godzin po przekroczeniu granicy polsko-ukraińskiej modelował już swoje figurki.

Wiktoria i Tonia zamieszkają razem



Choć Wiktora i jej syn zadomowiła się w Bielsku-Białej, obie panie postanowiły skorzystać z okazji, jaka nadarzyła się dzięki życzliwości Pana Józefa z Radomia. Mężczyzna zaproponował, aby obie Panie zamieszkały w jego warszawskim mieszkaniu, które stało puste.

Po pięciu dniach pobytu w Bielsku-Białej 34-latka wraz z synkiem pożegnała się z gospodarzami. Ale nie było to ostatnie spotkanie. Będą się odwiedzać. I na pewno kiedyś spotkają się w ukraińskim Charkowie, w mieszkaniu przy ulicy Saltivskiej, gdzie w samotności pozostała olbrzymia kolekcja plastelinowych arcydzieł.

wiktoria i misza
Misza · fot. archiwum prywatne

ab / bielsko.info

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

Solidarni z Ukrainą

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Solidarni z Ukrainą" podaj