Praca Bielsko-Bia�a Praca Bielsko-Bia�a

bielsko.info - świeże spojrzenie na miasto

Wiadomości

  • 1 września 2020
  • wyświetleń: 978

Jak nie susza to powódź - jak poradzić sobie z tym problemem?

Artykuł sponsorowany:

Wczesną wiosną media alarmowały o zbliżającej się suszy, tymczasem kolejne miesiące wcale nie były ubogie w deszcz. Wręcz przeciwnie, intensywne opady na początku czerwca w ledwie dwa dni podniosły poziom Wisły w Warszawie o półtora metra. Gdy bardziej popada, w miastach zdarzają się podtopienia. Wszyscy pamiętamy jak w minionych miesiącach w Bielsku-Białej w czasie nawalnych deszczy zostały zalane drogi. Czy da się rozwiązać problemy suszy i nadmiaru wody deszczowej jednocześnie?

Susza


Jak podają eksperci, roczna suma opadów nie uległa drastycznemu zmniejszeniu, a nawet nieznacznie wzrosła. Jednocześnie jednak zmienił się ich rozkład. Mniej jest dni, kiedy pada deszcz, a jeśli już opady mają miejsce, to są bardziej gwałtowne.

Na to nakładają się zmiany klimatyczne. Trzykrotnie większa liczba dni upalnych, a wzrost średniej temperatury spowodował, że woda szybciej odparowuje z powierzchni ziemi i nie ma szansy w nią wniknąć. Kolejna z konsekwencji zmian klimatycznych, czyli ciepłe zimy bez śniegu (ostatnia była najcieplejszą od kiedy wykonuje się pomiary), również wpływa na możliwość przeniknięcia wody w głąb gruntu, aż do pokładów wodonośnych. W efekcie bilans wodny robi się ujemny.

Niestety obserwowane w ostatnim czasie deszcze to za mało, bo do zakończenia suszy potrzebujmy opadów po kilka litrów dziennie na metr kwadratowy przez co najmniej dwa miesiące.

Kiedy już pojawią się duże, gwałtowne opady (tzw. nawalne), stają się problemem dla miejskich systemów kanalizacyjnych, zwłaszcza tych, które są ogólnospławne (tzn. nie mają rozdzielonego odbioru ścieków i wody deszczowej). W przypadku opadów przekraczających przepustowość kanalizacji (tak jak to się działo w wielu polskich miastach na koniec czerwca), mogą wystąpić lokalne podtopienia i wybicia, na przykład w piwnicach domów. Natomiast woda trafiająca do kanalizacji kierowana jest do rzek, a dalej do morza. Nie zasila więc lokalnych zasobów wodnych, co dodatkowo pogarsza bilans wodny.

Retencjonowanie wody



Istnieje rozwiązanie obu problemów - tzn. braku wody i zbyt intensywnych opadów. Jest to zwiększenie lokalnych możliwości w zakresie retencji. Wymaga ona jednak współpracy samorządów, odpowiedzialnych za planowanie przestrzenne, oraz firm wodno-kanalizacyjnych, które dysponują odpowiednimi rozwiązaniami służącymi zarządzaniu wodą opadową.

- Czas przestać traktować wodę deszczową jako problem, a trzeba zacząć myślenie o niej, jako o zasobie do wykorzystania. Istnieją odpowiednie technologie i urządzenia, ale rozwiązanie problemu wymaga szerszych działań - właściwego podejścia do planowania przestrzennego, obejmującego m.in. projektowanie zbiorników retencyjnych na terenach zielonych oraz wspierania magazynowania wody deszczowej przez mieszkańców na ich posesjach. Tylko całościowe podejście będzie skuteczne - mówi Marta Bis, ekspert branży wodno-kanalizacyjnej z Grupy Veolia.

Jedną z firm, która na szeroką skalę wdraża tego typu rozwiązania na całym świecie, jest Veolia. W wielu swoich projektach firma wykorzystuje szereg zaawansowanych narzędzi analitycznych, które pozwalają na przewidywanie nagłych opadów i automatyczne dostosowywanie działania systemów kanalizacyjnych do oczekiwanych warunków.

Jedno z tego typu wdrożeń Veolia zrealizowała w dolinie rzeki Bievre we Francji, która przez wiele lat doświadczała dotkliwych powodzi. Firma zaprojektowała dwa dodatkowe zbiorniki retencyjne o objętości 64 tys. metrów sześciennych, które zwiększyły możliwości retencjonowania wody o 1/3. Jednocześnie system Alert monitoruje poziom wody w nich oraz w kanałach, tempo przepływu i jego zmiany, a w oparciu o te dane w czasie rzeczywistym steruje śluzami tak, by odpowiednio przygotować cały układ na oczekiwane opady. W efekcie od 1992 r., kiedy Veolia rozpoczęła projekt, dolina ani znajdujące się w niej miasta nie zostały ani razu zalane.

Inny projekt, mający na celu wesprzeć miasta w radzeniu sobie ze zbyt gwałtownymi opadami, Veolia zrealizowała w Kopenhadze. Dzięki wdrożeniu systemu Surff Veolia jest w stanie optymalizować zarządzanie systemem kanalizacyjnym, zmniejszając zagrożenie związane z podtopieniami i wybiciami z kanalizacji. Rozwiązanie uwzględnia prognozy dotyczące opadów i w oparciu o nie optymalizuje pracę sieci - zaworów, pomp i zbiorników retencyjnych, a dzięki wprowadzeniu oczyszczalni ścieków w tryb „opadowy”, o 90 proc. zmniejszono liczbę sytuacji, gdy zanieczyszczona woda dostawała się do morza, co wcześniej było dość częstym problemem. Jednocześnie rozwiązanie jest bardzo efektywne kosztowo, ponieważ pozwala na lepsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury retencyjnej, zamiast ponoszenia nakładów na jej rozbudowę.

Zbieranie deszczówki



Jednak zwiększanie możliwości retencji to nie tylko zadanie firm wodociągowych i samorządów. Dotyczy to również mieszkańców, przynajmniej tych, którzy mają domy jednorodzinne. Choć pojedyncze gospodarstwo nie jest w stanie retencjonować dużych ilości wody, to z upowszechnieniem tej praktyki rośnie skala, która zaczyna robić różnicę. Z tego powodu powinna być ona wdrażana możliwie szeroko.

Zwiększanie indywidualnych możliwości w zakresie retencjonowania staje się coraz prostsze. W Polsce już część gmin, tak jak w ubiegłym roku Wrocław, wprowadza inicjatywy zachęcające do retencjonowania wody. Również Ministerstwo Klimatu uruchomiło specjalny program priorytetowy „Moja woda”. Jego celem jest ochrona zasobów wody poprzez zwiększenie retencji na terenie posesji przy budynkach jednorodzinnych oraz wykorzystywanie zgromadzonej wody opadowej i roztopowej, w tym dzięki rozwojowi zielono-niebieskiej infrastruktury (przewody odprowadzające wodę z rynien, zbiorniki, elementy do nawadniania). Korzystający z niego mieszkańcy mogą uzyskać dotację w wysokości 80 proc. kosztów kwalifikowanych przedsięwzięcia, nawet 5 tysięcy złotych.

-Programy mające na celu zwiększanie możliwości w zakresie indywidualnej retencji to najlepsza światowa praktyka. Stanowią one cenne uzupełnienie wysiłków firm z branży wodno-kanalizacyjnej oraz wyraz obywatelskiej odpowiedzialności za otoczenie, w którym żyjemy. Warto, aby były one wdrażane na jak najszerszą skalę - mówi Marta Bis, ekspert branży wodno-kanalizacyjnej z Grupy Veolia.