Wiadomości
- 21 maja 2012
- wyświetleń: 2568
"Bombowy żartowniś" zatrzymany
Policjanci zatrzymali 21-latka podejrzanego o wywołanie fałszywego alarmu o podłożeniu ładunku wybuchowego w bielskich sądach. Z czterech budynków ewakuowano ponad 500 osób, a koszty policyjnej akcji szacuje się na blisko 60 tysięcy złotych. W przypadku skazania prawomocnym wyrokiem podejrzany zostanie obciążony kosztami akcji. Za przestępstwo to grozi mu do 8 lat więzienia.
W samo południe, 9 maja oficer dyżurny odebrał telefoniczne zgłoszenie o bombie podłożonej w bielskim sądzie. Na miejsce skierowani zostali policjanci i służby ratunkowe.
Z czterech budynków bielskich sądów ewakuowano ponad 500 osób. Policyjni pirotechnicy wraz z psem szkolonym do poszukiwania materiałów wybuchowych skrupulatnie przeszukiwali każde pomieszczenie. Alarm okazał się fałszywy.
W tym samym czasie kryminalni poszukiwali sprawcy wykorzystując w tym celu wszystkie środki techniczne będące na wyposażeniu policji. Śledczy ustalili i zatrzymali "bombowego żartownisia". Zgromadzony materiał dowodowy dostarczył podstaw do przedstawienia mu zarzutów.
Z ustaleń wynika, że bielszczanin pożyczył telefon komórkowy od swojej nieletniej koleżanki. Zatelefonował do dyżurnego z informacją "o bombie", a następnie zniszczył aparat. Myślał, że uda mu się w ten sposób uniknąć zatrzymania.
Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny. Teraz musi się zgłaszać do komendy pięć razy w tygodniu. Za popełniony czyn może trafić za kraty nawet na 8 lat, a w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem zmuszony będzie uregulować koszty policyjnej akcji sięgające 60 tys. zł.
Z czterech budynków bielskich sądów ewakuowano ponad 500 osób. Policyjni pirotechnicy wraz z psem szkolonym do poszukiwania materiałów wybuchowych skrupulatnie przeszukiwali każde pomieszczenie. Alarm okazał się fałszywy.
W tym samym czasie kryminalni poszukiwali sprawcy wykorzystując w tym celu wszystkie środki techniczne będące na wyposażeniu policji. Śledczy ustalili i zatrzymali "bombowego żartownisia". Zgromadzony materiał dowodowy dostarczył podstaw do przedstawienia mu zarzutów.
Z ustaleń wynika, że bielszczanin pożyczył telefon komórkowy od swojej nieletniej koleżanki. Zatelefonował do dyżurnego z informacją "o bombie", a następnie zniszczył aparat. Myślał, że uda mu się w ten sposób uniknąć zatrzymania.
Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny. Teraz musi się zgłaszać do komendy pięć razy w tygodniu. Za popełniony czyn może trafić za kraty nawet na 8 lat, a w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem zmuszony będzie uregulować koszty policyjnej akcji sięgające 60 tys. zł.
ZOBACZ TAKŻE
Pocisk moździerzowy odkryty w Mikuszowicach Krakowskich przy ul. Narciarskiej
Niewybuch w Szczyrku, znaleziony podczas prac drogowych. Na miejscu strażacy i patrol saperski
Śmiercionośna pamiątka po wojnie. Niebezpieczne znalezisko w lipnickim potoku
Gorący temat[FOTO] Ogromne utrudnienia na S-1! Samochód ciężarowy uderzył w barierki
Nowa karetka, respiratory i kamizelki ochronne dla ratowników. Powiat wsparł pogotowie na ponad 1,2 mln zł
Dachowanie po wymuszeniu i jazda bez uprawnień. Policja ujawnia szczegóły kraksy
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.









