Wybory samorządowe 2024

  • 28 marca 2024
  • 29 marca 2024
  • wyświetleń: 4932

Małgorzata Zarębska dla bielsko.info. "Chcemy zapewnić mieszkańcom wpływ na miasto"

Siedmioro kandydatek i kandydatów wystartowało w wyścigu o najważniejsze miejskie stanowisko w Bielsku-Białej. Dziś zapraszamy do lektury wywiadu z Małgorzatą Zarębską, startującą z ramienia komitetu Zarębska i Niezależni.BB.

431498685 896273825841499 2462991542824029962 n
Małgorzata Zarębska dla bielsko.info. "Chcemy zapewnić mieszkańcom wpływ na miasto" · fot. Małgorzata Zarębska / Facebook.com


Ze wszystkimi kandydatami i kandydatkami rozmawiamy o tym, jak dziś wygląda Bielsko-Biała. Ta kadencja była najbardziej nietypową w historii - najpierw mieliśmy pandemię, potem wojnę w Ukrainie. Z jakimi problemami się boryka i jakie najważniejsze wyzwania stoją przed miastem?

Pandemia, wojna w Ukrainie czy zmiany podatkowe to były realne wyzwania, ale Pan Prezydent Klimaszewski i jego otoczenie zbyt często tłumaczą swoje porażki okolicznościami zewnętrznymi. Tymczasem na wiele wyzwań, związanych z naszym miastem, można było odpowiedzieć, robiąc jedną rzecz - słuchając mieszkańców. Często powtarzam, że to ludzie są kluczem do zmian. To sami mieszkańcy mówią mi, czego potrzeba w Bielsku-Białej. Pierwsza rzecz to służba zdrowia. Mówimy wprost: Bielsko-Biała potrzebuje nowego szpitala. W ostatnich latach ze Szpitala Miejskiego zniknął oddział neurologii. Mamy coraz więcej osób starszych, a brakuje dostępu do geriatrów. Nie mamy też efektywnie działającego szpitala powiatowego, który szybko pomoże mieszkańcom w nagłych przypadkach typu chory wyrostek robaczkowy. To wszystko można zmienić, jeśli przystąpimy do budowy nowego szpitala, angażując w ten projekt środki publiczno-prywatne. Dodam też, że w ostatnich dniach zebraliśmy parę tysięcy podpisów pod petycją w sprawie utworzenia drugiego SOR-u. Niemal wszyscy bielszczanie, z którymi rozmawialiśmy, poparli tę inicjatywę, przyznając, że obecna sytuacja w ochronie zdrowia w Bielsku-Białej wymaga zdecydowanych działań.

Kolejna rzecz to mieszkalnictwo. Ile mieszkań komunalnych Prezydent Klimaszewski oddał do użytku w tej kadencji? Zero. Więcej kupił na własność niż wybudował. W nieskończoność przedłuża się budowa komunalnych bloków wielorodzinnych przy ul. Wapiennej, o której tyle się mówiło. Miasto się wyludnia. Powstają jedynie osiedla deweloperskie na przedmieściach. Część z tych inwestycji w dodatku wiąże się z co najmniej dziwnymi okolicznościami, np. budowy na Sarnim Stoku czy w Kamienicy. My mamy na to inny pomysł. Chcemy zachęcić inwestorów do remontowania pustostanów i przekształcania nieużywanych obiektów przemysłowych na cele mieszkaniowe, usługowe i rekreacyjne. Zastosujemy dotacje i ulgi podatkowe, zmienimy zapisy w planach zagospodarowania przestrzennego, skorzystamy z partnerstwa publiczno-prywatnego. Chcemy znów ożywić centrum miasta.

Mówiła Pani o współpracy z klubem Prezydenta Klimaszewskiego. Co było przyczyną waszego „rozstania”?

Zaproponowaliśmy Prezydentowi podpisanie kolejnego porozumienia programowego. Nasze drogi się rozeszły, ponieważ postawił on warunek, który można streścić tak: „przystąpię do porozumienia, jeśli mnie poprzecie jako kandydata na Prezydenta w kolejnych wyborach”. To było ponad 2 lata temu. Do wyborów było jeszcze daleko. Chcieliśmy przystąpić do realizacji takich spraw jak rozwiązanie kwestii spalarni w Wapienicy czy poprawa komunikacji publicznej w mieście. Tymczasem Panu Klimaszewskiemu w głowie była już kolejna kampania wyborcza.

Nie podobały się nam też niektóre zamiany gruntów, które forsowano w Radzie Miejskiej. Mieliśmy podejrzenia - dziś widać, że słuszne - co do zasadności tych transakcji.

Inną kością niezgody była likwidacja osiedlowych projektów w ramach budżetu obywatelskiego. Wsparcie dla aktywności mieszkańców i oddawanie w ich ręce jak najwięcej kompetencji to DNA naszego stowarzyszenia. Projekty osiedlowe spełniały swoją rolę, na przestrzeni lat powstało wiele placów zabaw, siłowni pod chmurką i innych potrzebnych rzeczy. Pan Prezydent się uparł, że likwiduje, a jego radni nie chcieli nawet dyskusji na ten temat na forum Rady Miejskiej. Zrezygnowali z tej formuły na zasadzie "nie, bo nie". Co ciekawe, w czasie kampanii wyborczej Prezydent powraca do tego tematu, organizując spotkania o budżecie obywatelskim. Szkoda, że nie posłuchał opinii mieszkańców wcześniej.

Przy organizacji tych spotkań czy konsultacji słyszy się często, że tak naprawdę ten dialog kuleje.

Konsultacje społeczne mają często charakter fasadowy. W mieście funkcjonuje też Rada Pożytku Publicznego, w której organizacje społeczne mogą się wypowiadać i zgłaszać uwagi władzom miasta. Czy jednak ich zdanie jest potem brane pod uwagę? Mamy też otwarte konkursy na działania miejskie, w których mogą brać udział stowarzyszenia czy fundacje, ale na przykład w dziedzinie kultury kwoty dofinansowań są stanowczo zbyt małe.

My chcemy wprowadzać takie rozwiązania, które naprawdę oddadzą mieszkańcom głos i wpływ na sprawy w mieście. Dobry przykład z naszego programu to organizacja referendum dwa razy w ciągu kadencji. Można będzie poddać pod głosowanie mieszkańców ważne tematy. Referendum jest świetną metodą poznania opinii społecznej, choć oczywiście kosztuje. Dlatego warto je organizować np. razem z wyborami do rad osiedli, które też czekają nas niedługo.

Kończąc temat komunikacji z mieszkańcami, wspomnę jeszcze o gazecie "W Bielsku-Białej. Magazyn samorządowy". Jest to niestety magazyn propagandowy. A powinna to być miejska gazeta, do której dostęp mieliby przedstawiciele różnych środowisk i organizacji. To nie może być ciągła laurka wobec działań aktualnej władzy.

Niedawno w ratuszu odbywały się choćby konsultacje dotyczące rozwoju transportu miejskiego - nie przyszło na nie wielu chętnych. Jak Pani ocenia działalność „zbiorkomu” w mieście?

Czeka nas sporo pracy do wykonania, jeżeli naprawdę chcemy, aby nasi mieszkańcy wybierali autobusy zamiast samochodów. Jestem zwolenniczką wprowadzenia bezpłatnej komunikacji miejskiej. Tak, ma to swoją cenę - koszt wynosiłby około 30 milionów złotych. Z drugiej strony, budżet Bielska-Białej wynosi około 1,6 miliarda złotych, więc w tej skali to nie jest gigantyczna kwota. Zresztą tu nie chodzi o doraźne zyski i straty, ale o korzyści długoterminowe. Wszyscy wiele zyskalibyśmy na odciążeniu ruchu w centrum, mniejszych korkach i czystszym powietrzu. Docelowo autobusy muszą jeździć częściej. W największych polskich miastach, gdzie transport autobusowy działa najsprawniej, użytkownik nie sprawdza za każdym razem godzin odjazdu, tylko po prostu przychodzi na przystanek. Ma pewność, że w ciągu dnia autobus zawsze przyjeżdża co kilkanaście minut. Tak to powinno wyglądać również w Bielsku-Białej.

Z innych rzeczy wspomnieć warto o rowerach miejskich, które zostały zlikwidowane 3 lata temu, gdy już zaczęliśmy się do nich przyzwyczajać. Jestem za ich powrotem, bo to kolejny sposób na ograniczenie ruchu samochodowego w centrum. Mamy też propozycję dla szkół średnich, które mogłyby być nagradzane za to, że ich uczniowie dojeżdżaliby do nich rowerami. Te szkoły, które miałyby najdłuższe "kilometrówki", mogłyby otrzymać nagrody od miasta, a my w ten sposób zachęcalibyśmy młodzież do niekorzystania z auta.

Z tematem komunikacji publicznej nierozerwalnie wiąże się transport samochodowy. Jeśli mamy jeździć autobusami, gdzieś te auta trzeba zostawiać.

Dobra komunikacja miejska powoduje, że mieszkańcy miasta zostawiają swoje samochody przed domem, a nie na parkingach. Nie muszą jechać samochodem do pracy, wozić autem dzieci do szkoły, siadać za kółko żeby dojechać do kina… Wówczas auto służy wyprawie na zakupy i za miasto. To czego potrzebujemy, to parkingi na osiedlach dla ich mieszkańców, a także parkingi w rejonie centrum przesiadkowego koło dworca PKP. W centrum miasta docelowo należy uspokoić ruch samochodowy, bo tam więcej miejsca na parkingi nie znajdziemy.

Mówiła Pani, że „kołdra w samorządzie jest zawsze za krótka”. Trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza że zadłużenie miasta wynosi ponad pół miliarda złotych. Ono się mieści w normie, ale trzeba coś z nim zrobić. Tymczasem miasto wspiera finansowo klub TS Podbeskidzie, bliskie Panu Okrzesikowi.

Budżet miasta a finanse klubu to dwie odrębne kwestie. Miasto wspiera wiele klubów, nie tylko TSP. Co do tego ostatniego, to ryba psuje się od głowy - decyzje zapadają przecież w gabinecie Prezydenta, bo miasto jest głównym udziałowcem. Klubem nie można ręcznie sterować z tylnego siedzenia. To zawsze kończy się katastrofą. Za nadzór odpowiada przecież wiceprezydent miasta, jaka więc była jakość nadzoru przez ostatnie lata? Dlaczego Prezydent miasta wstrzymał proces prywatyzacji klubu? Pomimo zgody Rady Miejskiej od trzech lat nic się nie dzieje w tej sprawie. Gdy prezesem klubu był Janusz Okrzesik, klub nie był rządzony z ratusza, dostawał mniejsze dotacje, a mimo to podwoił swój budżet, nie miał zadłużenia i awansował do ekstraklasy i do półfinału Pucharu Polski.

Natomiast jeśli chodzi o budżet miasta, to dług wzrósł w ostatnich latach z nieco ponad 100 mln zł do ponad 500 mln zł. Ten wzrost trzeba zatrzymać, bo jeszcze nasze wnuki będą musiały to spłacać.

Problemem jest też na co władze wydają pieniądze mieszkańców. Prezydent wciąż mówi o ciężkiej sytuacji finansowej samorządów, ale jakimś cudem udało się znaleźć ponad 5 mln zł na niepotrzebny wykup terenów pod Trzema Lipkami, który w ogóle nie wpłynął na ochronę krajobrazu, bo i tak nie wolno tam niczego budować. Znalazło się też 13,5 mln zł środków publicznych na końcowy odcinek ul. Armii Krajowej i tylko dzięki naszej interwencji ten koszt był niższy niż pierwotnie zakładano. A potem okazało się, że w bliskości parku krajobrazowego mają powstać trzy apartamentowce. Nie wspomnę już o takich bublach jak rozpadające się drewniane konstrukcje przy lotnisku, w Wapienicy i innych miejscach. Jeśli mieszkańcy mnie wybiorą, to zlecę audyt planowanych wydatków. Widać wyraźnie, że niektóre inwestycje są przeskalowane, a pieniądze z budżetu nieraz są marnotrawione.

Mamy też w mieście już dwa uniwersytety. Jaki jest Pani pomysł na poszerzenie współpracy między nimi a miastem?

Bardzo się cieszę, że Bielsko-Biała jest miastem otwartym na ośrodki naukowe. Mam jednak nadzieję, że studenci będą chcieli tu zostać także po zakończeniu edukacji. Do tego potrzeba jednak mieszkań, żłobków, przedszkoli, aby mogli tutaj zakładać rodziny.

Konieczna jest współpraca pomiędzy przedsiębiorcami i uczelniami. Z własnego doświadczenia widzę, że programy studiów mają niewiele wspólnego z oczekiwaniami pracodawców. Wciąż słyszę tekst: „wziąłem osobę po studiach, a muszę jej uczyć podstaw pracy”.

Myślę, że samorząd ma tutaj swoja rolę do odegrania. Urząd Miejski, mając dane na temat lokalnego rynku pracy, powinien być pośrednikiem pomiędzy światem biznesu a światem nauki. Pozwoli to na realną współpracę tych dwóch środowisk.

Mamy w Bielsku-Białej bardzo dobre szkoły średnie. Nasze licea są w pierwszej setce najlepszych szkół w kraju. Dobrym poziomem mogą pochwalić się również technika. Teraz stawia się na kształcenie praktyczne. Myślę, że kierunki techniczne to te najbardziej rozwojowe.

Trzeba też rozszerzyć system motywowania nauczycieli i nagradzania ich za dodatkową działalność edukacyjną. To przecież spod „ich ręki” wychodzą przyszli pracownicy i specjaliści. Jeden z naszych pomysłów to systemowy projekt motywujący szkoły do angażowania się w dodatkowe działania takie jak: rozwój kompetencji miękkich czy organizowanie przez uczniów akcji charytatywnych poza godzinami lekcyjnymi.

Tylko czy uczniom będzie się chciało angażować, jeśli nagrody będą nie bezpośrednio dla nich, a dla całej szkoły?

Myślę, że trzeba w przystępny sposób pokazywać, jak ważne są przynależność do grupy, solidarność, odpowiedzialność. Na tym zbudowany jest też samorząd - nie chodzi w nim o pracę tylko dla siebie, ale dla lokalnej wspólnoty. Jeśli chcemy, by ludzie się angażowali, to pokażmy, że mogą mieć realny wpływ na rzeczywistość w mieście. Wierzę, że to właśnie jest klucz do zmian w Bielsku-Białej.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.