
Wiadomości
- 6 sierpnia 2014
- wyświetleń: 2734
To miał być perfekcyjny napad
Napastnikowi, który sterroryzował pracownika salonu gier i skradł gotówkę, nie pomogło nawet to, że po napadzie ukrył się w toalecie, gdzie... zgolił zarost i zmienił ubranie.
Do napadu doszło w miniony poniedziałek tuż przed 19.00 na bielskiej ulicy 3 Maja. Napastnik sterroryzował pracownika salonu gier bronią i skradł kasetkę z kwotą 1500 złotych, po czym uciekł. Pracownik salonu pobiegł za sprawcą, ale zgubił go w okolicy zatłoczonego o tej porze centrum handlowego przy ul. Mostowej.
Zaalarmowani o napadzie policjanci poszukiwali napastnika. Przeczesywali sklepy w centrum handlowym i pobliskie firmy. Poszukiwali młodego, wysokiego mężczyzny z zarostem na twarzy, który w czasie napadu, co wynikało z relacji pokrzywdzonego, posługiwał się językiem czeskim lub słowackim. W pewnym momencie zauważyli mężczyznę, który w pośpiechu wyszedł z jednej z firm przy ul. Gazowniczej. Policjanci zatrzymali go i usiłowali wylegitymować, ale nie miał on przy sobie dokumentów. Odmawiał podania, kim jest i utrzymywał, że nic nie rozumie, posługując się czeskim językiem.
Mundurowi odnaleźli przy nim zrabowane pieniądze, a w pobliżu - porzuconą kasetkę. Jak się szybko okazało, sprawca ukrył się w toalecie, gdzie w pośpiechu zgolił zarost. Chcąc zmylić policjantów, zmienił też koszulkę i spodnie. Stare ubranie i atrapę pistoletu wyrzucił do kosza.
Na nic zdały się jego zabiegi. Policjanci ustalili personalia sprawcy, którym okazał się 30-letni Czech. Zatrzymany trafił do policyjnej celi. W środę usłyszy zarzuty. Za napad z bronią w ręku grozi mu do 12 lat za kratami. O jego dalszym losie zdecyduje teraz prokurator i sąd.
Zaalarmowani o napadzie policjanci poszukiwali napastnika. Przeczesywali sklepy w centrum handlowym i pobliskie firmy. Poszukiwali młodego, wysokiego mężczyzny z zarostem na twarzy, który w czasie napadu, co wynikało z relacji pokrzywdzonego, posługiwał się językiem czeskim lub słowackim. W pewnym momencie zauważyli mężczyznę, który w pośpiechu wyszedł z jednej z firm przy ul. Gazowniczej. Policjanci zatrzymali go i usiłowali wylegitymować, ale nie miał on przy sobie dokumentów. Odmawiał podania, kim jest i utrzymywał, że nic nie rozumie, posługując się czeskim językiem.
Mundurowi odnaleźli przy nim zrabowane pieniądze, a w pobliżu - porzuconą kasetkę. Jak się szybko okazało, sprawca ukrył się w toalecie, gdzie w pośpiechu zgolił zarost. Chcąc zmylić policjantów, zmienił też koszulkę i spodnie. Stare ubranie i atrapę pistoletu wyrzucił do kosza.
Na nic zdały się jego zabiegi. Policjanci ustalili personalia sprawcy, którym okazał się 30-letni Czech. Zatrzymany trafił do policyjnej celi. W środę usłyszy zarzuty. Za napad z bronią w ręku grozi mu do 12 lat za kratami. O jego dalszym losie zdecyduje teraz prokurator i sąd.
ZOBACZ TAKŻE

31-latek pogryzł ekspedientkę i wyszarpał jej włosy. Kradzież za 24 zł zakończona aresztem

Policja szukała mężczyzny, który uszkodził zabytkową kamienicę w Bielsku-Białej

Policja poszukuje trzech mężczyzn podejrzewanych o włamanie w centrum Bielska-Białej

Rozbój zamiast randki. "Zawierasz znajomości przez internet? Zachowaj ostrożność!"

Skandal na międzynarodowym turnieju judo w Bielsku-Białej. Spór zakończył się interwencją policji

40-letni mężczyzna szedł środkiem ruchliwej ulicy w centrum Bielska-Białej
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.
