Wiadomości

  • 23 lutego 2026
  • wyświetleń: 564

Setne urodziny pani Ireny De Maria w Ewangelickim Domu Opieki SOAR

W Ewangelickim Domu Opieki SOAR odbyła się wyjątkowa uroczystość - 20 lutego mieszkanka placówki, pani Irena De Maria, świętowała 100. urodziny. Z tej okazji zorganizowano przyjęcie, a jubilatkę odwiedzili przedstawiciele Rady Miejskiej.

Setne urodziny pani Ireny De Maria w Ewangelickim Domu Opieki SOAR
Setne urodziny pani Ireny De Maria w Ewangelickim Domu Opieki SOAR · fot. Emilia Klejmont/Wydział Prasowy UMBB


- Nie wierzę, że pani ma sto lat - zaczął z uśmiechem rozmowę z panią Ireną wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Bielsku‑Białej Karol Markowski. - W dniu tych wyjątkowych urodzin składamy pani najserdeczniejsze życzenia w imieniu całej rady i wszystkich mieszkańców naszego miasta. Proszę przyjąć kwiaty, listy gratulacyjne i upominki - dodał.

Życzenia i dyplom na ręce pani Ireny złożył również pastor parafii ewangelicko‑augsburskiej w Białej, do której należy jubilatka, ksiądz Robert Augustyn. Była też wyjątkowa niespodzianka - parafialne dzieci przebywające na zimowisku spisały i wyrysowały pani Irenie na kilkumetrowym zwoju papieru swoje najlepsze życzenia, a zebrani na melodię Sto lat, przy akompaniamencie pianina, odśpiewali pieśń ze słowami: Długo, długo, długo niech żyje nam! Wszystko to wywołało niemałe wzruszenie u jubilatki.

Irena De Maria urodziła się 20 lutego 1926 roku w Korniczu - w okresie II Rzeczypospolitej wieś leżała w powiecie kołomyjskim województwa stanisławowskiego, obecnie znajduje się na terytorium Ukrainy.

Jubilatka jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego, germanistką, pedagożką, znawczynią literatury oraz kultury niemieckiej i austriackiej, ma licencję pilota wycieczek zagranicznych.

- Mam dwie ojczyzny - Polskę i Austrię. Rodzice byli nauczycielami i zadbali o staranną edukację moją i rodzeństwa. Mama rozmawiała ze mną po polsku, a ojciec od wczesnego dzieciństwa uczył mnie mowy naddunajskiej - tak mówi o swojej młodości.

Irena De Maria na wiele lat związała się z Opolem i Opolszczyzną. Była członkinią Koła Młodych przy Oddziale Związku Literatów Polskich w tym mieście. Debiutowała w Almanachu Artystycznym Opole 1957. W tym samym czasie współpracowała z Dziennikiem Zachodnim, pisząc artykuły i reportaże związane z życiem kulturalnym i artystycznym środowiska opolskiego.

Koleje życia sprawiły, że zamieszkała w Bielsku‑Białej i poświęciła się przede wszystkim swojej ukochanej germanistyce.

W 2004 roku zadebiutowała pierwszym zbiorem swoich wierszy Zielone miniatury czasu, w których praktycznie - jak w zwierciadle - odbijają się wszystkie zainteresowania poetki: fascynacja przyrodą i refleksja nad stanem duchowości współczesnego człowieka.

Jeden z utworów:

ślady



coś przecież trzeba po sobie zostawić
jak ptak ślady na piasku
mewa krzyk w klejnocie bursztynu zamknięty
głaz pamięci w literach wyrytych mozolnie
kamienny posąg westchnienie po istnieniu

coś przecież trzeba po sobie zostawić
dlatego w księżycowej iluzji
koczuję z nadzieją
że spotkam natchnienie
i wejdę do Kraju Poetów.

Mottem życiowym jubilatki są słowa T. Gibson: Jako ludzie zostaliśmy zaprogramowani do miłości. Nie jesteśmy jedynie biologicznymi maszynami, których celem jest przetrwanie, ale istotami stworzonymi do pięknych szczęśliwych relacji.

Pani Irena nadal tworzy wiersze. W poezji stara się dociec przyczyn i źródeł rozwoju duchowości i osobowości jednostki. Jej utwory są przesycone miłością do człowieka, Boga i natury. Bardzo dużo czyta i, co niesamowite, nie używa do tego okularów.

Na co dzień otoczona jest gronem przyjaciół, którzy mają szczęście czerpać inspiracje z jej pięknej osobowości i radości z życia.

Zac / bielsko.info

źródło: UM Bielsko-Biała

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.