
Wiadomości
- 15 lutego 2026
- 17 lutego 2026
- wyświetleń: 6567
Ostatnie dni Księgarni Klimczok. "To było moje całe życie" - szczera rozmowa z właścicielką
W piątek 20 lutego swoją działalność kończy Księgarnia Klimczok - miejsce, które przez ponad 30 lat było jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów na czytelniczej mapie Bielska-Białej. Dla wielu mieszkańców to nie był zwykły sklep z książkami, ale stały element codzienności: miejsce, do którego zaglądało się po podręczniki, kalendarz, nowość literacką, a często po prostu po rozmowę.
Zaczęło się od propozycji prezesa
Księgarnię w 1993 roku otworzyło Społem. Był to jeden z punktów działających w pasażu domu towarowego Klimczok. Pani Stefania Filek pracowała w niej od początku jako pracownik, była jej twarzą i sercem - osobą odpowiedzialną za codzienną pracę i kontakt z klientami.
Przełom przyszedł w 1997 roku, gdy w Społem rozpoczęła się redukcja etatów. Wtedy padła propozycja, która zmieniła wszystko. - Ówczesny prezes Społem zaproponował, żebym spróbowała przejąć księgarnię. I tak się to zaczęło - mówi Pani Stefania.
Przejście na własną działalność było dla Pani Stefanii momentem spełnienia. - Byłam bardzo szczęśliwa. Wiedziałam, że potrafię. Potrafimy - bo wtedy doszedł mój mąż Piotr - dodaje. Od tego momentu księgarnia stała się prawdziwie rodzinnym przedsięwzięciem. Ona odpowiadała za książki, dobór tytułów i relacje z klientami, on za finanse i kwestie techniczne.
"To miała być prawdziwa księgarnia"
Lata 90. to dla Klimczoka okres dynamicznego rozwoju i bardzo dobrych wyników. - Mieliśmy najlepsze wyniki ekonomiczne w całym Społem. Bardzo dobrze było. Co prawda nie zawsze spełnialiśmy oczekiwania, bo mieliśmy większą inicjatywę niż oni pozwalali, ale zawsze kończyło się to dobrze - mówi Pani Stefania.
Od początku właścicielka miała jasną wizję tego miejsca. W czasach, gdy wiele punktów handlowych ratowało się poszerzaniem oferty o artykuły papiernicze czy upominki, ona była konsekwentna. - Zawsze byłam zwolennikiem, że to ma być księgarnia - głównie z literaturą, z książkami - a nie sklep z artykułami papierniczymi. Nigdy się na to nie zgodziłam. Moją ideą było, że to ma być prawdziwa księgarnia - zaznacza Pani Stefania.
W ofercie były podręczniki, literatura piękna, książki popularnonaukowe, mapy, atlasy i tytuły o tematyce komputerowej.

Złote lata i tłumy klientów
Przez długi czas drzwi Księgarni Klimczok niemal się nie zamykały. - Okres największej prosperity trwał praktycznie do 2020 roku. Zawsze było pełno klientów - mówi Pani Stefania. Największy ruch przypadał na sezon podręcznikowy, gdy uczniowie i rodzice ustawiali się w kolejce po szkolne zestawy. Drugim symbolem księgarni były kalendarze. - Ludzie mają to zakorzenione, że mogą u nas kupić kalendarz fizyczny. Mieliśmy olbrzymi wybór - dodaje właścicielka księgarni.
Jak mówi Pani Stefania, w najgorszych miesiącach na początku lat dwutysięcznych sprzedaż była większa niż obecnie w skali całego roku. - Teraz rocznie mamy tyle, ile kiedyś miesięcznie - podkreśla. To porównanie najlepiej oddaje, jak dramatycznie skurczył się rynek tradycyjnych księgarni i jak bardzo zmieniły się nawyki zakupowe klientów.
Internet nie był ratunkiem
Wielu obserwatorów rynku zakłada, że sprzedaż online może być dla małych księgarń szansą. W przypadku Klimczoka tak się nie stało. - Księgarnia internetowa nie była dla nas ratunkiem - przyznaje właścicielka.
Sprzedaż w sieci opierała się głównie na książkach regionalnych - publikacjach wydawanych przez miasto oraz tytułach lokalnych autorów. Próba działania na Allegro okazała się nieopłacalna. - Dopłacaliśmy do każdej wysyłki, więc musieliśmy zrezygnować - mówi z żalem Pani Stefania. W starciu z wielkimi platformami cenowymi mały punkt nie miał szans.

Brutalna ekonomia ostatnich lat
Najtrudniejsze przyszło w ostatnich latach. Rosnące koszty, czynsz i malejąca sprzedaż sprawiły, że właściciele przestali czerpać jakiekolwiek dochody z działalności. Z dwunastu etatów pozostało już tylko pięć.
Decydujące okazały się wyniki 2024 roku. Pani Stefania wprost mówi o nierównej konkurencji. - Wielkie księgarnie internetowe sprzedają książki w cenach, za jakie my od wydawnictw kupujemy. A przecież żeby się utrzymać, musimy dać jakąś marżę. Klient szuka najtańszego źródła. Nie obchodzi go, że tu jest obsługa i doradztwo - żali się właścicielka księgarni.
Gdzie jest ustawa o książce?
W rozmowie pojawia się także wątek systemowy. Właścicielka wskazuje na brak regulacji chroniących małe księgarnie. - Dlaczego Polska jest jednym z nielicznych krajów w Europie, gdzie nie ma ustawy o książce? Gdyby była ochrona ceny, nie można byłoby sprzedawać nowości w cenie zakupu przez pierwszy rok - pyta Pani Stefania. Jej zdaniem rynek książki w Polsce pozostawiony jest sam sobie, a niezależne księgarnie nie mają realnego wsparcia.
"To było moje całe życie"
Informacja o zamknięciu wywołała w mieście falę komentarzy. Wiele osób nie wyobraża sobie Bielska-Białej bez kultowej Księgarni Klimczok. - Przeczytałam tylko dwa wpisy, więcej nie dałam rady, bo serce mi pęka. To było moje całe życie - kończy ze łzami w oczach Pani Stefania.

Serdecznie dziękujemy Pani Bożenie Gajdzie, kierowniczce księgarni, za pomoc w realizacji materiału.
ZOBACZ TAKŻE

17 kwietnia[FOTO] PKP Intercity obchodzi jubileusz. Nasze miasto odwiedzi specjalny pociąg

Historyczne ciekawostki: Spór o teatr?

Historyczne ciekawostki: 5. Beskiden Cup Rennen w Szczyrku z 1937 roku

Gorący tematHistoryczne ciekawostki: Wymazany ślad bialskiego geografa i historyka?

Gorący tematTak przed wojną leczono bielszczan. Bielska "ubezpieczalnia" na unikatowych zdjęciach z 1928 roku

Historyczne ciekawostki: Zapomniana sztuka?
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

