
Wiadomości
- 22 września 2025
- 23 września 2025
- wyświetleń: 3534
Echa premiery nie ustają. Ostatnia szansa, żeby kupić książkę roku?
Profesor Ewa Chojecka określiła tę książkę mianem „bielskiej Ziemi obiecanej”. Tłumaczenie i redakcję docenił profesor Marek Bernacki z Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego dopatrując się motywów widocznych w prozie Tomasza Manna. „Horn i synowie” to powieść o Bielsku-Białej, która zdobywa najwyższe słowa uznania!

Minął ponad tydzień od premiery pierwszej w języku polskim powieści historycznej o Bielsku-Białej. Spotkanie odbyło się w Książnicy Beskidzkiej, a zainteresowani książką wypełnili salę po brzegi. Frekwencja zatem dopisała, podobnie jak nastroje występujących na scenie - wydawcy, tłumacza i redaktorki. Łukasz Giertler przybliżył kulisy powstania całej idei tłumaczenia pozycji na język polski. Szczegóły w tej kwestii przedstawił dr Sebastian Rosenbaum, który podjął się przekładu oraz Monika Rosenbaum, która wykonała korektę i redakcję tekstu. Dzięki temu widownia poznała historię jednego pomysłu, który połączył pracę historyków, choć wydawać by się mogło, że było to dziełem przypadku.
Partyzantka wydawnicza?
Podczas spotkania padło ze sceny stwierdzenie, że cały proces tworzenia książki był swego rodzaju „partyzantką”. Dr Rosenbaum zauważył, że sam pomysł wykonania tłumaczenia „Horna i synów” spodobała mu się choćby z uwagi na oddolny charakter inicjatywy. Przypominało to sytuację, w której ktoś szedł ulicą, stwierdził nagle, że wyda książkę i… zrobił to. I faktycznie Giertler nie ukrywał, że chociaż pomysł przetłumaczenia dzieła Hoinkesa chodził za nim od dłuższego czasu, dopiero teraz zdecydował się na jego realizację przy wykorzystaniu wszystkich swoich możliwości oraz kontaktów biznesowych. Cały projekt zakończył się sukcesem, ale nie był to proste. Począwszy od zgromadzenia funduszy, przez dobór współpracowników po promocję zespół ludzi zajmujących się tematem był mocno ograniczony. W przeciwieństwie do dużych wydawnictw, nad pozycją pracowały zaledwie 4 osoby, licząc włącznie z grafikiem, który odpowiedzialny był także za skład. Dlaczego? Giertler wyjaśniał, że od samego początku zależało mu na partnerskich relacjach z zaangażowanymi osobami. Bez ton umów, papierów i innych. Jednocześnie celem było stworzenie książki monumentalnej, ale i unikatowej. Dzieła, które będzie nie tylko dobrze się czytało, ale też będzie estetycznie się prezentować. Jakość była bardzo istotna. Stąd książka ukazała się nakładem i drukiem lokalnych wydawnictw.
Hit czy kit? Niejednoznaczne recenzje
Jak informuje wydawca, sprzedano już 80% całego nakładu. Oznacza to, że dostępne jest już tylko 200 egzemplarzy. Wiadomo już, że nie będzie dodruku. Rośnie liczba odbiorców, a co za tym idzie, pojawiają się też kolejne recenzje. Tu zdania zaczynają być podzielone. Większość docenia przekład i redakcję. Prosty język sprawia, że książkę czyta się przyjemnie i jest łatwa w odbiorze. To, co dla jednych jest zaletą, dla innych jest wadą. Pojawiają się opinie, w których zarzuca się niezbyt ambitny tekst Hoinkesowi. Opinie te zostały potwierdzone zresztą w czasie premiery. Rosenbaum zauważył, że nie jest to książka na miarę Reymonta czy Prusa. Zgodził się z tym Giertler, który jednocześnie wyraził swoje zadowolenie z tego powodu. Hoinkes mianowicie pisał o Bielsku z perspektywy ewangelickiego fabrykanta, co samo w sobie już determinuje kształt pisanych przez niego tekstów. Stwierdzono, że prostota języka jest atutem, gdyż dzięki temu książka ma szansę osiągnąć zdecydowanie większą ilość odbiorców, nie ograniczając się jedynie do poszukiwaczy wysublimowanej literatury pięknej. Wszak nie taka jest funkcja dzieła Hoinkesa i o tym też wspomniała podczas spotkania profesor Ewa Chojecka.
Ta książka to krok milowy dla lokalnej tożsamości. Znana bielska historyczka stwierdziła, że to bardzo ważne dzieło na miarę Środkowej Europy, które dla Bielska-Białej jest tak istotne, jak film „Śmierć wyspy” czy zapiski dra Richarda Wagnera, które zostały opracowane przez profesora Gero Vogla i ukażą się niebawem w języku polskim.
Uniwersalny przekaz
Podczas spotkania zwrócono także uwagę na uniwersalny przekaz powieści. Pewne jest, że każdy przedsiębiorca odnajdzie bez problemu w głównym bohaterze odbicie swojego życia w postaci codziennych problemów związanych z prowadzeniem działalności. W książce ukazano także kłopoty związane z postępem, a więc strach przed nową technologią i możliwą utratą pracy. Zjawisko porównywalne z coraz bardziej rozwijającą się dzisiaj technologią AI. Ciekawy okazał się także wątek narodowy. Hoinkes nie unika trudnego tematu niechęci fabrykantów do innych narodowości. To także wyzwanie, któremu sprostać musieli bohaterowie powieści. Pośród tych sytuacji w książce występują opisy miejsc typowych dla Bielska. Warto zwrócić uwagę szczególnie na ciekawostki związane z życiem codziennym w mieście, albowiem jak stwierdzono, nierzadko są to fakty, które ciężko ująć w opracowaniach stricte naukowych. Lektura Hoinkesa była jednak doskonałą możliwością, by znaleźć miejsce na te smaczki w tekście przystępniejszym językowo niż warsztatowo znakomite wydania historyczne.
Ostatnie 200 egzemplarzy dostępne jest w sklepie internetowym ilovebb.pl, w księgarni Klimczok oraz Augustana, a także w Bielskiej Manufakturze Prezentów przy ulicy 11-ego Listopada 9 oraz w Centrum Informacji Turystycznej przy Placu Ratuszowym.

ZOBACZ TAKŻE

Obywatel Ukrainy wydalony z Polski po serii naruszeń prawa

Zajęcza staje się ruchliwa. Bielszczanie w obawie o bezpieczeństwo

Bielszczanki bezlitosne dla mistrzyń Słowenii w Pucharze CEV

Uśmiech na ulicach miasta. Dres.duo, ich energia i biegające po centrum "Choinki"

Zuza i Antoś najczęściej wybieranymi imionami w Bielsku-Białej

[FOTO] Korona Gór Polski, góry i życie bez barier. Droga Kasi Radeckiej w Bielsku-Białej
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.


