Wiadomości

  • 11 lipca 2025
  • 12 lipca 2025
  • wyświetleń: 1794

Groźna jazda: dzieci jeżdżące na hulajnogach elektrycznych coraz częściej kończą w szpitalu

Elektryczne hulajnogi stają się coraz popularniejszym środkiem transportu wśród dzieci i młodzieży. Niestety, jak alarmuje Szpital Pediatryczny w Bielsku-Białej, wraz z rosnącym zainteresowaniem tymi pojazdami gwałtownie zwiększa się liczba związanych z nimi urazów. Wśród nich nie brakuje poważnych, a nawet zagrażających zdrowiu przypadków.

Groźna jazda: dzieci jeżdżące na hulajnogach elektrycznych coraz częściej kończą w szpitalu
Groźna jazda: dzieci jeżdżące na hulajnogach elektrycznych coraz częściej kończą w szpitalu · fot. Szpital Pediatryczny w Bielsku-Białej


O skali problemu świadczy liczba pacjentów trafiających co miesiąc na Oddział Chirurgii Dziecięcej Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej - średnio kilkanaście dzieci i nastolatków doznaje urazów w wyniku jazdy na hulajnogach, zarówno elektrycznych, jak i tradycyjnych. Zdecydowaną większość stanowią jednak użytkownicy hulajnóg elektrycznych.

- I często są to przypadki naprawdę poważne. Dominują złamania kończyn, ale zdarzają się też urazy głowy, brzucha czy klatki piersiowej. Bywa, że w efekcie wypadku na hulajnodze dochodzi do pęknięcia śledziony, wątroby czy nerek. Szczególnie groźne są urazy głowy, bo niosą ze sobą ryzyko poważnych, neurologicznych konsekwencji - mówi lek. med. Mirosław Harężlak, ordynator Oddziału Chirurgii Dziecięcej Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej.

Jak czytamy w informacji przesłanej przez szpital dziecięcy, "pacjenci tego oddziału to nie jedyne ofiary wypadków na hulajnogach, jakie trafiają do dziecięcego szpitala w Bielsku-Białej, gdyż do ambulatorium jego Izby Przyjęć zgłasza się miesięcznie nawet kilkudziesięciu pacjentów z urazami będącymi konsekwencją jazdy na hulajnodze. Oni nie wymagają leczenia szpitalnego, ale potrzebują ambulatoryjnej pomocy medycznej, np. opatrunku czy unieruchomienia złamanej kończyny".

- Pragnę podkreślić, że liczba urazów odniesionych w wyniku jazdy na hulajnogach elektrycznych rośnie i to w tempie wręcz zastraszającym! - informuje ordynator Mirosław Harężlak.

Uważa on, że jednym z rozwiązań problemu powinno być obowiązkowe używanie kasków ochronnych, jeśli nie przez wszystkich jadących na hulajnodze, to przynajmniej przez osoby nieletnie.

I tu dopisujemy się rękami i nogami, oraz apelujemy do rodziców - nie pozwalajcie Waszym pociechom jeździć bez kasków tymi urządzeniami.


- Rowerzyści z oporami ale jednak coraz powszechniej używają kasków, natomiast hulajnogi kojarzą się często z niegroźną zabawką i przypuszczalnie dlatego widok osoby jadącej na hulajnodze w kasku na głowie to rzadkość. Tyle, że jako zabawkę to można traktować małą, tradycyjną hulajnogę, na której dziecko bawi się koło domu, choć i wtedy powinno mieć na głowie kask. A jazda z dużą prędkością na hulajnodze elektrycznej naprawdę niesie ryzyko poważnego wypadku, więc kask jest w tym przypadku koniecznością. Nie zapobiegnie on wypadkowi ale może znacząco zmniejszyć jego konsekwencje. Dlatego jeśli nie dla wszystkich to przynajmniej dla osób nieletnich powinien być obowiązek jego stosowania. A rodzice muszą mieć świadomość zagrożeń związanych z taką zabawą i dopilnować, aby ich dziecko jadąc hulajnogą miało na głowie kask - mówi lek. med. Mirosław Harężlak.

Dodaje on, że - jeśli rodzice pozwalają swemu dziecku na jazdę elektryczną hulajnogą to powinni zadbać nie tylko o kask, ale i o to, aby hulajnoga miała ograniczenie prędkości do maksimum 20 km na godzinę, gdyż jazda z prędkością 40 czy 50 km/h grozi bardzo poważnymi urazami, a nawet śmiercią.

Zac / bielsko.info

źródło: Szpital Pediatryczny

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.