bielsko.info - świeże spojrzenie na miasto

Reklama

Sport

  • 29 września 2021
  • wyświetleń: 539

[FOTO] Intensywny weekend startów zawodników RK MTB Team

W miniony weekend zawodnicy bielskiej drużyny RK Exclusive Doors MTB Team startowali w sumie podczas trzech zawodów: Mistrzostwach Polski XCC, Trophy Maja Włoszczowska MTB Race oraz UCI MTB Marathon Series. Poniżej wyniki oraz komentarze zawodników.

Intensywny weekend startów zawodników RK MTB Team - 24.09-26.09.2021 · fot. RK MTB Team


Wyniki


24.09. Mistrzostwa Polski XCC
  • 7 M-ce Elita Aleksandra Podgórska
  • 8 M-ce Elita Milena Drelak
  • 16 M-ce Elita Śliwiński Piotr


25.09.Trophy Maja Włoszczowska MTB Race
  • 10 M-ce Juniorka Katarzyna Praszczałek
  • 16 M-ce Junior Maksymilian WIśniowski
  • 4 U23/ 10 Elita Drelak Milena


26.09. UCI MTB Marathon Series
CLASSIC
  • 1 M-ce M1 Maksymilian Wiśniowski
  • 3 M-ce M0 Garnek Ksawier

GIGA
  • 21 M-ce Elita Piotr Śliwiński
  • 29 M-ce Elita Jan Karasek


Komentarze zawodników



Milena Drelak

Pierwszy strat w nowej dla wielu zawodników odmianie XCC, czyli krótki 20 minutowy wyścig kończę na 8 miejscu. Nie ma szału ale fajnie było przetestować się w tej dyscyplinie.

Tak jak w piątek tak i w sobotę do startu nie podchodziłam z presją o wynik. Były to ostatnie wyścigi sezonu, na których chciałam się po prostu bawić. Uwielbiam trasę w Jeleniej Gorze, bardzo techniczna w dół i w górę. Pomimo zmęczenia cały czas jechałam z uśmiechem. Ten wyścig kończę na 10 miejscu. Dzięki wszystkim za doping i gratuluje zwycięzcom.


Kasia Praszczałek

W sobotę pierwszy raz miałam okazję ścigać się w Jeleniej Górze. Co prawda parę lat temu byłam tam nawet z zamiarem startu, ale wtedy trasa pod względem trudności technicznych mnie przerastała. W tym roku jednak podczas objazdu wszystko wydawało się trochę prostsze niż zapamiętałam. Nadal w mojej opinii jest to najtrudniejsza trasa w Polsce, ale już nie tak straszna jak kiedyś. W Jeleniej Górze byłam już od wtorku przy okazji kadrowego zgrupowania. Miałam więc dużo czasu aby oswoić się z wielkimi głazami i innymi niezbyt łatwymi elementami.

Wiedziałam, że forma bywała lepsza, ale chciałam powalczyć o wysokie miejsce. Wszystko jednak zweryfikowało przeziębienie, które dopadło mnie na dzień przed startem. Ból gardła i katar skutecznie pozbawiły mnie optymistycznego nastawienia. Podczas wyścigu czułam się mocno osłabiona i wszystko z nosa zaczęło mi spływać do gardła. Pierwszy raz w życiu zaliczyłam postój na boksie nie mając żadnego defektu. Chciałam już poprostu schodzić z trasy, ale "mowa motywacyjna" osób tam stojących przekonała mnie, żeby jednak dojechać do mety. No i tak się dotoczyłam powolnym tempem zajmując ostatecznie 10 miejsce. Miałam nadzieję, że ostatni wyścig w sezonie zakończę z przytupem, ale... taki niedosyt motywuje do dalszej pracy na przyszły sezon. Najpierw jednak trochę zasłużonego odpoczynku.


Maks Wiśniowski

Sobotni wyścig w Jeleniej Górze, to dla mnie ostatni start w formule XCO w tym sezonie. Długi sezon mam w nogach, a forma została gdzieś mniej-więcej we Włoskim Val di Sole, jednak chciałem pokazać się z jak najlepszej strony, gdyż był to wyścig kategorii Junior Series, czyli można powiedzieć “Puchar Świata” dla mojej kategorii. W międzynarodowej stawce zostałem wyczytany do drugiej linii. Na pętli rozbiegowej nie mogłem odnaleźć wyścigowego rytmu i spadłem na koniec stawki. Podczas pierwszego pełnego okrążenia trochę nadrobiłem, jednak nadal nie czułem się wystarczająco mocny. Na drugie wjeżdżam w okolicach 22 miejsca i tu łapię drugą świeżość, wskakuję na wyższe obroty, tak jadę przez najbliższe dwie pętle, stopniowo odrabiając pozycje.

Na ostatnią rundę wjeżdżam z blisko 30s startą do dwóch najbliższym zawodników. Po motywującym dopingu właściciela Pana Roberta Karaska udaje mi się ich wyprzedzić i wjeżdżam na metę na 16 miejscu, jako 4 Polak. W niedzielę postanowiłem wystartować jeszcze w maratonie na dystansie classic. Startuję z pierwszego sektora wraz z klubowym kolegą Ksawierem Garnkiem. Od początku kontrolujemy sytuację i na 10 km odjeżdżamy wraz z Filipem Surdykiem. Niestety na 19km Filip przez problemy musi wycofać się z wyścigu (dzięki za wspólną jazdę) i od tego momentu jedziemy w dwójkę. Po 33 km wygrywam finisz myśląc, że tym samym kategorię open na całym dystansie Classic, jednak po chwili okazuje się, że dwóch zawodników z Estonii startujących z drugiego sektora ma lepszy o 50s czas od nas. No cóż, taki jest sport. Teraz czas na odpoczynek, bo już niebawem zaczynają się przełaje.


Ksawier Garnek

W niedzielę wystartowałem w swoim pierwszym maratonie w tym roku. Od startu tempo było dosyć mocne. Na 10km odjeżdżamy wraz z Filipem i Maksem, gdzie jedziemy przez następne 9 km razem. Jednak na 19 kilometrze Filip ma problemy i zatrzymujemy się, aby mu pomóc, Filip dojeżdża do boksu i stamtąd jedzie autem technicznym na miejsce startu. Wraz z Maksem przejeżdżamy drugą połowę maratonu w dwójkę po zmianach. Na metę dojeżdżamy z Maksem na pierwszym oraz drugim miejscu. Niestety koledzy z Estoni, o których nawet nie mieliśmy pojęcia wyprzedzili nas i kończymy wyścig na 3 oraz 4 pozycji open.


Jan Karasek

W ostatni weekend, brałem udział w UCI Marathon Series w Jeleniej Górze czyli Pucharze Świata w Maratonie. Trasa świetnie mi znana, ponieważ startowałem tam wiele razy na dystansie Mega jednak tego dnia musiałem się zmierzyć z 88 kilometrami i 2500 przewyższenia w pionie. Przez pierwsze płaskie kilometry jechaliśmy w grupie, aż do kultowej łopaty, gdzie grupa zaczęła się dzielić, jechałem w okolicach 30 pozycji, aż tu nagle na zjeździe ze skalnika jeden z zawodników siedzi przy trasie z dość poważnie wyglądającym urazem, zatrzymuje się i razem z dwójką innych zawodników próbujemy wezwać pomoc, niestety nikt z nas nie miał telefonu, aby zadzwonić i zgłosić się do organizatora, próbujemy szukać jakiegoś turysty lub zawodnika z telefonem. Po około 15 minutach zdążyło już przejechać ponad 50 zawodników i dopiero znajduje się pierwszy, dzięki któremu możemy zadzwonić i wezwać pomoc. Sprowadziliśmy kolegę do najbliższej drogi i po oddaniu go w ręce ratowników medycznych kontynuowałem wyścig razem z Tomkiem Balem ze Skomielnej Białej.

Przez kolejne 40 kilometrów jechaliśmy pracując po równo i doganiając kolejnych zawodników, aż tu nagle na szybkim szutrowym zjeździe stoi jedna z zawodniczek i woła na pomoc, okazuje się że jeden z zawodników stracił panowanie nad rowerem i wisiał zaczepiony koszulką i spodniami na płocie z drutu kolczastego, całe szczęście udało nam się go szybko ściągnąć i skończyło się na potarganych spodenkach i kilku zadrapaniach, po poinformowaniu organizatora ruszyliśmy już dalej, aby na ostatnich 20 kilometrach się jeszcze trochę pościgać. Finalnie zawody kończę na 29 miejscu w elicie mężczyzn, więc nawet udało się zdobyć kilka cennych punktów UCI, ale tego dnia to bardziej mnie satysfakcjonowało, że mogłem komuś pomóc. Mam nadzieję że zawodnicy, którzy ucierpieli niedługo będą mogli wrócić na rower i do ścigania. Z tego dnia wyniosłem dwie lekcje, aby pamiętać żeby zawsze nosić kask oraz i zabierać telefon na trasę maratonu, ponieważ to może uratować życie.


Piotr Śliwiński

Weekend w Jeleniej Górze zapowiadał się intensywnie, mimo decyzji o opuszczeniu sobotniego wyścigu XCO. W piątek rozegrane zostały pierwsze Mistrzostwa Polski XCC. Po kilku zapoznawczych okrążeniach wiedziałem, że będzie ciasno i szybko. Po starcie nie udało mi się przebić na satysfakcjonującą pozycję i musiałem postawić na pogoń bez oszczędzania sił. Z biegiem wyścigu wyprzedzałem kolejnych zawodników. Niestety na przedostatnim okrążeniu popełniłem prosty błąd - przerzucałem dynamicznie na twardsze przełożenia podczas pokonywania przeszkód i chwilowo nie napięty łańcuch spadł z przedniej zębatki. Prawdopodobnie kosztowało mnie to kilka pozycji - ukończyłem na 16 miejscu w elicie.

Niedziela to już zupełnie inna historia - jeden z najważniejszych maratonów na świecie w tym sezonie - UCI Marathon Series w Jeleniej Górze. Zawodnicy z czołowych miejsc rankingu UCI, m.in. Mistrz Europy, nadawali bardzo mocne tempo od samego początku. Po kilkunastu kilometrach podjąłem słuszną decyzję o jeździe własnym rytmem. Na podjeździe „odczepiłem” zawodników którzy ze mną jechali, a na zjazdach wyprzedzałem kolejnych. Po 60 kilometrach samotnej jazdy, do mety dotarłem jako 21 zawodnik elity, co przy takiej randze imprezy i obsadzie można uznać za dobry wynik.

mp / bielsko.info, źródło: Materiały prasowe

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.