
Rozrywka
- 27 stycznia 2026
- wyświetleń: 1792
[FOTO] Przy 11 Listopada działała pralnia dla Auschwitz. Artyści przywrócili pamięć tego miejsca
To adres, obok którego codziennie przechodzą setki osób. Niewielu z nich wie, że przy ulicy 11 Listopada 63b w czasie II wojny światowej funkcjonowała pralnia chemiczna obsługująca KL Auschwitz-Birkenau, w której pracowali więźniowie obozu. W miniony weekend to właśnie w tym miejscu artyści Teatru Polskiego opowiedzieli jego przejmującą historię w spektaklu „Pralnia Pamięci”, który przyciągnął dużą publiczność.
- Spotykamy się na podwórku, którego historia jest niezwykła, ciekawa, ale też potwornie bolesna - mówił przed pierwszym spotkaniem z widzami 23 stycznia dyrektor Teatru Polskiego Witold Mazurkiewicz.
- Kiedy osobiście zacząłem poznawać tę historię, dzięki kilku bardzo światłym historykom miasta Bielska‑Białej, to wręcz nie mogłem uwierzyć, że tyle splotów, tyle ludzkich życiorysów, ludzkich tragedii, ale też - pamiętając o czasach przedwojennych - tyle różnych tradycji i kultur mogło spotkać się w jednym miejscu. Bo przed drugą wojną światową na tym podwórku i w okolicy, obecnych było wielu znakomitych rabinów, tzw. świętych mężów. A potem przyszedł rok 1939 i tu następują te historie, które opowiadamy. To podwórko pamięta bardzo wiele. Przed wojną była tutaj pralnia Pedanteria, a w trakcie wojny tę pralnię zamieniono na pralnię oświęcimską. Niewielu Bielszczan w ogóle wie o historii tego miejsca - zauważył.
W opowieści z podwórka przy ulicy 11 Listopada 63b widz nie pozostaje jedynie obserwatorem, lecz staje się współuczestnikiem wydarzeń. Sceną jest ograniczony budynkami kwartał, w tym dawną Pedanterię, do którego wchodzi się przez przysłoniętą bramę. Widzowie przechodzą między modlącymi się Żydami - aktorami TP - a kolejnymi elementami scenografii: wielką kulą utoczoną ze skrawków obozowych listów, więziennymi pasiakami, workami ułożonymi w kształt ludzkich korpusów. Towarzyszą im narrator, opowiadający zaklętą w murach historię, oraz mała dziewczynka w czerwonym berecie, która później okaże się główną bohaterką tego miejsca.
- Od 1941 roku regularnie przyjeżdżały tu transporty - zaczyna narrator. - Przywoziły brudną bieliznę obozową i wyczerpanych, ledwo trzymających się na nogach więźniów. Każdy z nich niósł ciężkie toboły, a wraz z nimi własne wyczerpanie. Za nimi szli esesmani z bronią gotową do strzału, nawet najmniejsze opóźnienie powodowało kopnięcie czy uderzenie. Ludzie patrzyli na to ze swoich okien i byli przerażeni. Ten widok pojawiał się tutaj kilka razy w tygodniu i za każdym razem był taki sam.
Intymny charakter przedstawienia, a przez to jego silny oddziaływanie, został dodatkowo wzmocniony przez to, że podczas każdego z dwunastu pokazów w miniony weekend widownia liczyła zaledwie około trzydziestu osób.
- Robimy tu instalację, happening, zdarzenie teatralne - nazwijcie to państwo jak chcecie - mówił W. Mazurkiewicz. - Pokazujemy losy, które się tu splatały - poczynając od szewca Szpyry i jego córki Jadzi (dziewczynka w czerwonym berecie przyp. red.). Pokazujemy, gdzie było mieszkanie cadyka Chaima Halberstama (rabina uznawanego za człowieka ogromnej charyzmy, społecznika i dobroczyńcę, zarówno dla Żydów, jak i chrześcijan przyp. red.) - dodał.
Od 1941 roku ciężarówki z obozu KL Auschwitz‑Birkenau przyjeżdżały do Pedanterii nawet cztery razy w tygodniu. Poza żołnierzami do obsługi przywożeni byli także więźniowie. Osadzonym zaczęli pomagać okoliczni polscy mieszkańcy miasta. Historia o Pedanterii to historia mieszkającego obok pralni polskiego szewca - Józefa Szpyry i jego rodziny - żony Antoniny i 7‑letniej córki Jadwisi. Szpyra, widząc latem 1942 roku wynędzniałych więźniów z workami prania, prosi małżonkę o ugotowanie dla nich ciepłej zupy. Niepilnowani więźniowie w trakcie rozładunku jedzą pozostawianą dla nich ukradkiem strawę, a resztę zabierają do ciężarówki. Jednak pomoc nie polegała tylko na karmieniu. Ogromną rolę odegrała tu 7‑letnia Jadwisia. Na prośbę rodziców, pod pretekstem zabaw z piłką, dziewczynka podchodziła do pralni i ciężarówki. Wtedy więźniowie wrzucali jej do specjalnie uszytego fartuszka z głębokimi kieszeniami listy z obozu, a Szpyrowie wysyłali je później na podane adresy do rodzin. Tym samym od lata 1942 roku na tym placu dochodzi do największej wymiany informacji między obozem a światem zewnętrznym.
ZOBACZ TAKŻE

20 lutegoHollywood na placu - komedia na deskach Pszczyńskiego Centrum Kultury

Nowe lodowisko obok Hali Pod Dębowcem póki co tylko w sferze pomysłów

21 październikaJezioro Łabędzie - pierwsza trasa baletowa w Polsce

24 majaSpektakl Teatru Kamienica w Bielskim Centrum Kultury. Godz. 15:00

24 majaSpektakl Teatru Kamienica w Bielskim Centrum Kultury. Godz. 18:00

Miejskie Centrum Informacji Turystycznej czasowo nieczynne z powodu przeprowadzki
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

