Najpopularniejsze

  • 18 maja 2026
  • 26 maja 2026
  • wyświetleń: 6392

[FOTO] Za nami Noc Muzeów 2026 w Bielsku-Białej

23 maja (sobota) w Bielsku-Białej odbyła się Noc Muzeów 2026 - wydarzenie zaplanowane w różnych lokalizacjach miasta, rozpoczynające się od godziny 12.00. Wstęp na poszczególne atrakcje będzie zróżnicowany w zależności od organizatora i obejmie bilety, rezerwacje, zapisy lub wstęp wolny. Organizatorzy przygotowali szczegółowy program wydarzeń rozproszonych po całym mieście.

Za nami Noc Muzeów 2026 w Bielsku-Białej · fot. Paweł Sowa / Wydział Prasowy UMBB
Za nami Noc Muzeów 2026 w Bielsku-Białej


Ponad dwadzieścia miejsc w całym mieście otworzyło swoje drzwi z okazji Nocy Muzeów. Jak co roku nie zabrakło wystaw, spacerów i oprowadzań z przewodnikiem, ale program obfitował też w mniej oczywiste atrakcje: dyskotekę, pokazy gięcia drewna, prezentacje dziewiętnastowiecznej mody oraz nowoczesnych technik kryminalistycznych.

Okno na świat obozu KL Auschwitz




Noc Muzeów w Bielsku‑Białej można było zacząć w sobotnie popołudnie od wysłuchania przejmującej historii budynków przy obecnej ulicy 11 Listopada 63b. W czasie wojny mieściła się tu pralnia chemiczna Pedanteria działająca na potrzeby KL Auschwitz‑Birkenau, w której pracowali przywożeni na miejsce więźniowie obozu. Osadzonym pomagali okoliczni, polscy mieszkańcy miasta.

- Historia o Pedanterii to między innymi historia mieszkającego obok pralni polskiego szewca - Józefa Szpyry i jego rodziny - żony Antoniny oraz 7‑letniej córki Jadwisi - opowiadał licznie zebranym przed Pedanterią historyk Jacek Proszyk.

Antonina gotowała więźniom ciepłą zupę, Jadwisia, pod pretekstem zabaw z piłką, podchodziła do pralni, więźniowie wrzucali jej do specjalnie uszytego fartuszka z głębokimi kieszeniami listy z obozu, a Szpyrowie wysyłali je na podane adresy.

Meble gięte i krynoliny w Ratuszu



Inaczej niż dotychczas Noc Muzeów wyglądała w bielskim Ratuszu. Budynek jak zawsze był otwarty dla zwiedzających, chętni mogli również wejść do schronu oraz tajnego tunelu ucieczkowego w Parku za Ratuszem. Natomiast w holu magistratu czekała niepowtarzalna okazja zobaczenia, jak powstają meble gięte oraz wystawa tych mebli, zarówno historycznych, jak i współczesnych - wysmakowanych, estetycznych i uniwersalnych. Pracownicy firmy Paged, która działa w okolicy naszego miasta od 1881 roku, na oczach zwiedzających obsługiwali niewielką komorę, w której drewno poddawano działaniu pary wodnej. Potem jego rozgrzane elementy umieszczali w specjalnych formach i doginali do pożądanego kształtu. Po wysuszeniu takie drewno jest twarde i stabilne.

- Pokazujemy tu gięcie drewna tradycyjną metodą Thonetowską, opatentowaną pod koniec dziewiętnastego wieku. Na bazie tego pomysłu powstały zakłady produkujące meble gięte. Metoda ta, stosowana w naszej firmie do dziś, pozwala w tani sposób produkować bardzo dobre, wytrzymałe, ponadczasowe meble. Obecnie w Europie jest wykorzystywana w trzech zakładach: w Czechach, w Radomsku i właśnie w naszej Jasienicy. Firma Paged zatrudnia około 200 osób i produkuje miesięcznie 8.000‑10.000 krzeseł. Nasze główne rynki zbytu to Japonia, Francja, Stany Zjednoczone, Australia, ale też rynek krajowy - mówił pan Witek, jeden z pracowników Pagedu.

Prosto z pokazów gięcia mebli zwiedzający trafiali na pokaz mody historycznej do sali sesyjnej. Członkowie Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej i Kostiumingu Krynolina prezentowali elementy strojów minionych czasów: noszoną przez kobiety w dziewiętnastym wieku bieliznę, która więcej zakrywała niż odkrywała, obowiązkowe gorsety, stójki, suknie na krynolinach, bufiaste rękawy i stonowanie eleganckie stroje mężczyzn.

Kolejną atrakcją w magistracie był koncert AcCello Duo na akordeon i wiolonczelę.

Cisza i spokój



Ci, którzy szukali przestrzeli wyciszenia i refleksji, zaglądali tego wieczoru do Galerii Bielskiej BWA. Rozłożone na piętrze pufy zachęcały do odpoczynku wśród eksponatów wystawy Przedpokój. Herstories Pauliny Poczętej i Małgorzaty Łuczyny. W dolnej sali autor Ukorzeniania Paweł Matyszewski opowiadał o swojej sztuce.

- Wszystko, co znajduje się na wystawie, wyrasta z troski o ogród, z przyglądania się mu - mówił autor. - Mieszkam na Podlasiu, w oddalonym siedlisku, mam ogromny ogród. Bardzo wiele elementów, które są na tej wystawie - na obrazach i w rzeźbach - pochodzi właśnie z niego - zachęcał do oglądania ekspozycji.

Ci, którzy zajrzeli do Willi Sixta, mieli jedyną w roku możliwość wejścia na wieżę budynku, górującą na miejskim krajobrazem, a zwiedzanie całej willi można było podporządkować poszukiwaniu hasła do krzyżówki. Owo hasło było doskonałym podsumowaniem tego wyjątkowego wieczoru i brzmiało: Sztuka cieszy.

Dyskoteka, szeptuchy i starodruki



Prawdziwe oblężenie przeżywał oddział Książnicy Beskidzkiej - Zbiory Specjalne przy ulicy Podcienie 9. To tam, wyjątkowo z okazji Nocy Muzeów, ustawiały się kolejki do obejrzenia unikatowych starodruków i najcenniejszych kolekcji instytucji. Można było zwiedzić Muzeum Literatury im. Władysława Reymonta z przewodnikami w strojach inspirowanych Chłopami; a w piwnicy wziąć udział w warsztatach papieru czerpanego, kaligrafii i linorytu oraz tworzenia zakładek do książek z użyciem gęsiego pióra.

Zupełnie nietypowo było w Muzeum Historycznym. Oczywiście tłumy zwiedzały aktualne wystawy, ale prawdziwym hitem był zorganizowany w patio dancing z didżejem i muzyką z lat 60.‑90, która sprawiała, że trudno było zejść z parkietu.

Dla żądnych wrażeń z dreszczykiem - i obeznanych z nowoczesnymi mediami - propozycję miał Punkt 11. Przygotował dwa spacery, a w ich tle miasto cieni, beskidzkie wierzenia, szeptuchy i słowiańskie demony.

Rozprawy i kryminologia



Tłoczno było też sądów w Sądzie Rejonowym przy ul. Słowackiego. Liczba zainteresowanych trochę zaskoczyła organizatorów. Wszyscy wchodzący do budynku musieli oddać torebki i plecaki do zeskanowania i przejść przez elektroniczną bramkę, ale nikogo to nie zniechęcało.

Do sekretariatu sądowego na drugim piętrze raz po raz zaglądali kolejni zwiedzający, by zobaczyć, jak się w takim miejscu pracowało przed laty, a jak teraz. Prócz nowoczesnych komputerów na biurkach stały stare dobre maszyny do pisania i leżały rozłożone papierowe rejestry.

Były wykłady dla seniorów, zajęcia dla dzieci, prezentacje zawodów prawniczych, prawnicze anegdoty i quizy. Oczywiście nie po kolei, ale jednocześnie, w różnych miejscach rozłożystego budynku sądu.

Nie wszyscy chętni dostali się na rozprawę karną w sprawie o zabójstwo.

- Państwo się po prostu nie zmieścicie do sali - tłumaczyła pracownica sądu i radziła zaczekać na kolejną symulację rozprawy - pt. Piękny i Bestia - wiele hałasu o rozwód.

Trójka młodziutkich studentów kryminalistyki krakowskiego Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej instruowała, jak uzyskać dokładny odcisk linii papilarnych na kartce.

- Proszę dotknąć dłonią karku, a potem ją położyć na papierze. Teraz proszę nabrać na pędzelek proszku z pojemnika i delikatnie go rozprowadzić na odcisku. Delikatnie, bo inaczej się rozmaże!

Wszyscy zgodnie twierdzili, że studia ich pasjonują, i mieli już wyrobioną opinię na temat seriali typu CSI, dzięki którym tę pasję odkryli:

- Są świetne, ale nie wszystko pokazują. Trzeba jeszcze pisać protokoły…

W sali obok ich wykładowca i opiekun koła naukowego Dariusz Szydłowski prezentował nowoczesne techniki kryminalistyczne. Podkreślał rolę baz danych (odciski palców, DNA, twarze), dzięki którym w Polsce wykrywa się 99 procent sprawców zabójstw. Stojąc nad miejscem zbrodni (na termicznej folii leżała kobieta z nożem wbitym w przeponę) tłumaczył, że skaner 3D, którym wkrótce będzie dysponowała bielska policja, jest w stanie w ciągu trzech minut z hakiem odtworzyć obraz zdarzenia i przeprowadzić badania pozwalające w efekcie zidentyfikować sprawcę.

- Bielsko‑Biała jest bezpiecznym miastem - zapewniał.

Krzepiąco



W kaplicy nowego cmentarza ewangelickiego przy ul. Listopadowej z koncertem RE#NEW#SSANCE! - złożonym ze współczesnych aranżacji Psalmów Mikołaja Gomółki -występował Bielski Chór Kameralny pod dyrekcją Małgorzaty Łukasik. Na skrzypcach grał autor aranżacji Krzysztof Maciejowski.

Renesansowa muzyka oprawiona bogactwem współczesnych dźwięków, kojarzących się silnie z różnymi kierunkami world music, oczarowała słuchaczy. Chórzyści szeptali, pokrzykiwali, bywali rozedrganym wielogłosem albo ich głosy splatały się w jeden nurt. Tematów do refleksji dostarczały teksty psalmów w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego i słowa prowadzącego koncert Tomasza Lorka - nawiązujące do najbliższego otoczenia, czyli kaplicy i cmentarza.

Na murze nad przejściem z dziedzińca w głąb cmentarza widnieje napis: Byliśmy, czym wy jesteście. Czym my jesteśmy, wy będziecie.

- To jest zdanie o proporcjach, o tym, żeby człowiek, póki może śpiewać, wiedział, dlaczego śpiewa - mówił prowadzący. - Ten cmentarz nie epatuje, nie krzyczy, on raczej uspokaja, mówi: to wszystko nie jest tak dramatyczne, jak ci się, człowieku, wydawało. To bardzo krzepiąca myśl, że możemy śpiewać o szczęściu w miejscu, gdzie zwykle myśli się o przemijaniu.

Cmentarz przy ulicy Listopadowej rzeczywiście nie przytłacza - spowija go łagodna melancholia, dzięki której można docenić jego urodę. Być może to zasługa projektanta, Wiedeńczyka Hansa Myera. Opowiedziała o nim - i w gęstniejących ciemnościach oprowadziła po cmentarzu - Ewa Janoszek. Pokazała zwiedzającym arkady, w których znajdują się grobowce słynnych bielskich przemysłowców (padały nazwiska m.in. Bartelmuss, Büttner, Geppert, Josephy, Molenda, Haase, Schwabe, Starke, Steffan, Stosius, Twerdy, Zipser) z pionowymi płytami w formie portali oraz urokliwe tempietto rodziny Pieschów. Mówiła o losach Felicji Kaszowskiej‑Krotowskiej, śpiewaczki operowej i kawalera Legii Honorowej, na której grób wróciła zniszczona przez złodziei metalowa plakieta z jej wizerunkiem. Więcej nie zdążyła, bo na oprowadzanie czekała kolejna, również bardzo liczna grupa zwiedzających.

Archiwum z Jamsem i dowodami



Bielski oddział Archiwum Państwowego w Katowicach przygotował na Noc Muzeów wystawę, wykład, grę sensacyjną oraz kącik dla dzieci. Przybyli mogli zrewidować swoje wyobrażenia na temat przechowywania dokumentów i poznać tajniki pracy archiwistów. Była też super okazja, aby uzyskać poradę archiwalną czy pomoc w poszukiwaniach rodzinnych i genealogicznych.

Najważniejszym punktem była wystawa pt. Dowody tożsamości w zasobie Archiwum Państwowego w Katowicach Oddział w Bielsku‑Białej uzupełniona wykładami kustosza Michała Jarnota.

Miłośnicy planszówek testowali swoje umiejętności strategiczne i szczęście grając w planszówkę James Archiwista - z licencją na brakowanie. W grze archiwum stało się sceną akcji niczym z najlepszych filmów szpiegowskich - trzeba było wybierać między ryzykiem a bezpieczną ścieżką, a do tego rzut kością mógł w każdej chwili przesądzić o sukcesie lub totalnej klęsce. Uczestnicy bawili się świetnie.

Sekrety w Pałacyku Rosta



Pałacyk Rosta czyli budynek Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej tętnił życiem już od wczesnego popołudnia. Przybyli podziwiali piękno i historię zaklętą w murach pałacyku, który architekt Emanuel Rost wybudował dla swojej rodziny i firmy. W role przewodników wcielili się pracownicy biblioteki.

Zwracali uwagę zwiedzających na wystrój budynku, w którym późny historyzm miesza się z secesją. W gabinecie pana domu demonstrowali wielobarwne witraże okienne z motywami ptaków, intarsjowaną boazerię na której umieszczono pejzaż Białej z przełomu XIX i XX wieku z górami w tle oraz duży secesyjny kominek z niemieckim napisem: Edel sei der Mensch, hilfreich und gut (Szlachetny niech będzie człowiek, pomocny i dobry), który jest cytatem z wiersza Goethego.

Na przybyłych czekała też wystawa najstarszych książek będących w zbiorach Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Bielsku‑Białej (pochodziły z lat 1799‑1930) oraz wystawa kolekcjonerskich płyt winylowych czy starych ksiąg inwentarzowych.

Noc w Bibliotece zakończył wykład historyka Jacka Kachla pt. 7 tajemnic Bielska‑Białej. W wypełnionej po brzegi sali prowadzący punkt po punkcie zdradzał sekrety miasta. Mówił, że Emanuel Rost, budując ratusz w Białej, wiele jego elementów zapożyczył z wiedeńskich budowli. Zdradzał, gdzie ukrył się pomnik czerwonoarmistów i dlaczego Maria Koterbska śpiewała o wrocławskich, a nie bielskich tramwajach. Dopełnieniem wieczoru była opowieść o lokalnej parodii masonerii, czyli o Schalraffii. Potem były długie rozmowy o dziejach miasta i odpowiedzi na liczne pytania słuchaczy.

Befaszczot i Witkacy



Noc Muzeów 2026 zainaugurowała rok 150‑lecia fabryki Befaszczot, działającej nieprzerwanie od 1876 roku. W ramach jubileuszu firma zaprosiła chętnych do zobaczenie fabryki od środka. Zainteresowanie dziejami 150‑letniej fabryki przerosło oczekiwania organizatorów - wszystkie grupy miały duży nadkomplet.

- Zrewitalizowane budynki oraz klimatyczny dziedziniec tworzą niepowtarzalną przestrzeń, w której historia spotyka się ze współczesnością. To rzadka okazja, by zobaczyć, jak wygląda praca w miejscu, gdzie tradycja jest nadal żywa - zachęcała menager Joanna Bierówka.

Specjalnie dla zwiedzających tego dnia przyszło do zakładu 25 pracowników, którzy prezentowali, jak dziś powstają szczotki i pędzle, ale też tradycyjne, ręczne metody produkcji, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Uruchomiono również stare maszyny. Przygotowano skróconą historię fabryki do pobrania. Na okolicznościowej wystawie można było zobaczyć archiwalne fotografie, katalogi z lat 30., pamiątki i materiały historyczne.

Gościem specjalnym każdej grupy był historyk Jacek Kachel, autor powieści Witkacego granice, w której pisał i o związkach Witkacego z naszym miastem i z bialską fabryką.

- Witkacy za każdy razem, gdy odwiedzał swoich przyjaciół w Białej, udawał się do fabryki szczotek i pędzli i kupował w niej potrzebne wyroby. Dzięki czemu szczotki braci Sennewaldt trafiły wprost do literatury - mówił historyk. Miał na myśli zbiór esejów Stanisława Ignacego Witkiewicza, pt. Narkotyki - Niemyte dusze, gdzie autor pisał: ...najlepsze są dla tego celu szczotki firmy Braci Sennewaldt (Bielsko, Biała Śląsk).

Historyk wspominał też o niezwykłej relacji Witkacego z bialską poetką Kazimierą Alberti.

I mimo, że próbowaliśmy dotrzeć do każdego miejsca, które przygotowało w mieście atrakcje z okazji Nocy Muzeów, nie udało się nam; pewnie Wam też nie. Przypominamy tylko, że w sobotę zapraszali do siebie również Aeroklub Bielsko‑Bialski, Bielska Szkoła Przemysłowa, Centrum Edukacji Ekologicznej Ekosynteza, Gmina Wyznaniowa Żydowska w Bielsku‑Białej - cmentarz żydowski, Kościół św. Stanisława w Starym Bielsku, MDK Preisnerówka, MDK Stare Bielsko i Parafia Ewangelicko‑Augsubrska w Starym Bielsku, Muzeum90., Muzeum Fiata 126p, Straż Graniczna, Studio Filmów Rysunkowych, a między tymi atrakcjami uczestników woziła bezpłatna linia muzealna Miejskiego Zakładu Komunikacji.

Zac / bielsko.info

źródło: UM Bielsko-Biała, Pełna Kultura

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.