Listy
- 18 kwietnia 2026
- wyświetleń: 4785
„Dlaczego chcecie zniszczyć Podbeskidzie?” Emocje wokół klubu i pytania o jego przyszłość
„Dlaczego chcecie zniszczyć Podbeskidzie?” - napisała do redakcji jedna z naszych czytelniczek, Ewelina, odnosząc się do dyskusji, jaka od pewnego czasu toczy się wokół bielskiego klubu.

W przesłanym liście wraca do początków współczesnej historii Podbeskidzia, przypominając momenty, które jej zdaniem ukształtowały tożsamość drużyny i jej miejsce w mieście. Od pierwszych sezonów na zapleczu Ekstraklasy, przez mecze z uznanymi markami polskiej piłki, aż po okres awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej - opisuje drogę klubu jako ważny element lokalnej historii i sportowych emocji.
Czytelniczka zwraca uwagę nie tylko na sportowe wydarzenia, ale także na znaczenie społeczne Podbeskidzia, podkreślając rolę kibiców, wielopokoleniową więź z klubem oraz jego obecność w miejskiej tożsamości. W liście odnosi się również do wsparcia, jakie przez lata klub otrzymywał ze strony władz miasta oraz do trudniejszego okresu w jego najnowszej historii.
Ewelina porusza także temat krytyki, jaka pojawia się w przestrzeni publicznej i medialnej. Jej zdaniem część z niej przekracza granice merytorycznej oceny i uderza nie tylko w sam klub, ale również w jego społeczność.
Poniżej publikujemy pełną treść listu nadesłanego do redakcji
Dlaczego chcecie zniszczyć Podbeskidzie?
Był 4 sierpnia 2002 roku. To właśnie wtedy, na stadionie ówczesnej bialskiej Stali, po wielu latach do Bielska-Białej wróciły centralne rozgrywki piłkarskie. Podbeskidzie debiutowało na zapleczu Ekstraklasy, a w inauguracyjnym sezonie na mecze bielskiej drużyny przychodziły tysiące kibiców. Wreszcie można było na własnym stadionie oglądać takie marki jak: ŁKS Łódź, Śląsk Wrocław, Stomil Olsztyn czy Arka Gdynia.
Tak rodził się klub, który do dziś skupia wokół siebie tysiące sympatyków. Jak to w sporcie i w życiu bywa, były sukcesy i porażki - zarówno na boisku, jak i poza nim. Była przecież afera korupcyjna, ale był też historyczny dla miasta awans do Ekstraklasy. Były chwile dumy, emocji i wielkich nadziei.
W ogromnej mierze do rozwoju i sukcesów klubu przyczynił się jeden z jego największych kibiców - śp. prezydent Jacek Krywult. Wierzył w Podbeskidzie i wspierał je do końca życia. To także dzięki jego staraniom w Bielsku-Białej powstała nowoczesna arena sportowa, która w momencie oddania do użytku była jednym z najnowocześniejszych stadionów w miastach porównywalnych wielkością do naszego.
Podbeskidzie stało się symbolem Bielska-Białej. Gdyby zapytać kogoś spoza miasta, z czym kojarzy mu się Bielsko-Biała, zapewne padłyby odpowiedzi: Maluch, Reksio, Bolek i Lolek i właśnie Podbeskidzie. Czy ktoś tego chce, czy nie, klub stał się jedną z wizytówek miasta.
Podbeskidzie jest klubem miejskim, podobnie jak wiele innych klubów w Polsce. Jest w dużej mierze finansowane z budżetu miasta i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Taki model funkcjonuje w wielu samorządach i nikogo szczególnie nie dziwi.
I teraz dochodzę do sedna. Od kilku lat klub znajduje się w bardzo trudnym położeniu, zarówno sportowym, jak i organizacyjnym. Spadek z Ekstraklasy, później z 1. ligi, problemy organizacyjne, zadłużenie, brak skutecznego nadzoru właścicielskiego ze strony miasta. To wszystko jest faktem. Tego nie da się zakwestionować ani przemilczeć.
Ale zostało coś niezwykle ważnego: społeczność. I to właśnie ona jest dziś największą siłą Podbeskidzia. Mimo gry na trzecim poziomie rozgrywkowym ta społeczność nie słabnie, a wręcz dojrzewa i umacnia się. Na trybunach spotykają się już trzy pokolenia: dziadkowie, ojcowie i dzieci. Tak buduje się prawdziwa klubowa tożsamość. Tak powstaje historia. Tego nie da się stworzyć z dnia na dzień ani kupić za żadne pieniądze. To trzeba przeżyć. Wystarczy pójść na mecz Podbeskidzia, żeby to poczuć.
Tym bardziej zastanawia mnie, dlaczego tak wiele osób źle życzy temu klubowi. W mediach regularnie pojawiają się publikacje, które podważają sens jego finansowania, uderzają w kibiców, wyśmiewają poziom sportowy drużyny. Oczywiście - ktoś powie, że taka jest rola mediów. Krytyka jest potrzebna, a patrzenie władzy i działaczom na ręce to obowiązek dziennikarzy. Problem w tym, że momentami ta krytyka przestaje być obiektywna, a zaczyna przypominać uporczywe uderzanie w klub, który i tak jest w trudnej sytuacji.
A przecież Podbeskidzie to nie tylko działacze, piłkarze czy pracownicy klubu. Podbeskidzie to przede wszystkim społeczność - od najmłodszych po seniorów. To ludzie, którzy kochają futbol, ale też kochają swoje miasto. Dla wielu z nich ten klub jest ważną częścią życia, wspomnień, rodzinnej tradycji i lokalnej tożsamości.
Dlatego liczę na to, że Podbeskidzie się pozbiera. Że miasto nadal będzie wspierać swój klub, którego przecież jest właścicielem. Że uda się odbudować go sportowo, organizacyjnie i wizerunkowo. Wierzę, że Górale wrócą tam, gdzie ich miejsce, co najmniej do 1. ligi.
A do wszystkich tych, którzy dziś tak chętnie Podbeskidzie krytykują lub skreślają, mam jedną prośbę: jeśli nie chcecie wspierać Podbeskidzia, to nie wspierajcie, ale przyjemniej nie szkodźcie. Bo szkodząc jemu, szkodzicie także sporej społeczności Bielska-Białej.
Listy
List czytelnika„Dlaczego chcecie zniszczyć Podbeskidzie?” Emocje wokół klubu i pytania o jego przyszłość
List czytelnikaMiasto kultury, mieszkańcy bez wsparcia? Głos czytelnika o realiach pomocy społecznej w Bielsku-Białej
Pasażer z niepełnosprawnością musi wozić dokumentację medyczną. Operator: „tak stanowią przepisy”
List czytelnikaDroższe śmieci w Bielsku-Białej. Mieszkańcy pytają: czy ten system jest sprawiedliwy?
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielsko.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.







